W latach 20-tych spopularyzowała tzw. małą czarną; krótką, nieskomplikowaną sukienkę, dziś podstawowy element kobiecej garderoby. Mawiała, że „moda przemija, styl pozostaje”. Tak, Coco Chanel wiedziała, jak projektować ubrania które będą ponadczasowe. Na szczęście historia nie poskąpiła nam wybitnych artystów i taką „małą czarną” można znaleźć również poza światem mody.

1. Niemieckie zegarki na równi ze szwajcarskimi czasomierzami

Najgłośniej mówi się o zegarkach ze Szwajcarii. To właśnie czasomierze z tym rodowodem są najbardziej cenione. Co nie zmienia faktu, że rynek podzielony jest pomiędzy kilka państw. Niemcy również wykroiły dla siebie kawałek tego tortu. Zabrały się do tego dość szybko bo już w 1861 roku. To właśnie wtedy narodziła się marka Junghans. Cel był jasny i tylko jeden: budować zegarki które połączą precyzję z technologią. Początki były dość nieśmiałe bowiem firma skupiła się na wytwarzaniu jedynie wybranych elementów. Dopiero z biegiem czasu zajęła się produkcją całych mechanizmów. W 1903 roku była największą fabryką zegarków na świecie.

Historia firmy obfituje w kilka kamieni milowych do których należy zaliczyć produkcję pierwszego, radiowego zegarka solarnego. Obok zaawansowanych technologii zegarki Junghans przyciągają jednak uwagę wyjątkowym wzornictwem.

2. Zegarki Max Bill by Junghans

Klasyką designu jest linia damskich i męskich zegarków naręcznych Max Bill by Junghans będąca owocem współpracy z wybitnym, szwajcarskim architektem, rzeźbiarzem, grafikiem. Max Bill w swoich projektach hołdował naczelnej zasadzie Bauhausu zawierającej się w słowach „mniej znaczy więcej”. Doskonałym tego przykładem jest zegar kuchenny będący pierwszym efektem wspólnych działań. To był jednak dopiero początek bardzo owocnej współpracy. Od 1961 roku artysta zajął się również projektowaniem zegarków naręcznych. Linia sygnowana jego nazwiskiem to, podobnie jak projekty Coco Chanel, wzornictwo które stało ponad upływającym czasem. Już na pierwszy rzut oka widać było łudzące podobieństwo pomiędzy tarczą zegarków naręcznych a kultowym zegarem kuchennym. Zarówno wszystkie podziałki jak również cyfry były bardzo czytelne. Aby tę czytelność poprawić w ciemności, przy godzinie 3,6 i 9 pojawiły się punkty świecące zaś przy godzinie 12 podwójny. Jednak tak czysta forma i funkcjonalność nie spotkały się z przychylna reakcją w czasach, kiedy design był spychany na dalszy plan. Swoją drugą młodość zegarki Max Bill by Junghans przeżyły znacznie później, kiedy wróciła moda na mechaniczne czasomierze.

Max Bill - zegarki Max Bill - zegarki

Obecnie Junghans produkuje kilkanaście różnych modeli sygnowanych nazwiskiem szwajcarskiego projektanta. Dzielą się one na pięć grup: zegarki nakręcane ręcznie, te z automatycznym naciągiem, kwarcowe (męskie), damskie (kwarcowe) i ze stoperem. Damskie posiadają wyłącznie kwarcowe mechanizmy. Ten fakt rekompensuje ładna kolorystyka czasomierzy. Można również wybierać pomiędzy wariantem na skórzanym pasku lub bransoletą typu mesh. Ukłonem w stronę przeszłości jest szkiełko. Zamiast szafirowego, postawiono na pleksi w nowoczesnej odsłonie pokryte specjalna powłoką sicralan. Ma to zwiększyć odporność na wszelkie zarysowania i dodatkowo chronić tarczę przed działaniem promieni UV. Zachowane zostały również punkty świecące w ciemności. Mówi się, że „nie ma ideałów” ale patrząc na zegarki z linii Max Bill by Junghans ma się nieodparte wrażenie, że ten, kto po raz pierwszy wypowiedział te słowa, tak naprawdę niewiele w życiu zobaczył. O zegarkach z linii Max Bill by Junghans nie wspominając.

Junghans - zegarki

Źródło zdjęć: www.facebook.com/pg/junghansgermany/photos